NIE JESTEM JESZCZE GOTOWA NA KOLEJNY KROK 

– Nie jestem jeszcze gotowa na kolejny krok. Może za rok… Muszę jeszcze skończyć kurs doszkalający, podjąć studia podyplomowe, a przede wszystkim zdobyć dodatkowe doświadczenie w realizacji konkretnych projektów…

Często słyszę takie zdania wypowiadane przez kobiety, które spotykam na warsztatach i podczas sesji coachingowych. Zdania, które niejednokrotnie pozbawiają je szansy na progres w karierze. I często mówią to kobiety wykształcone, znające języki, z bogatym doświadczeniem, a jednak… wciąż sądzą, że to za mało, aby zrobić kolejny krok w karierze.

Bywa, że w obliczu nowego wyzwania obawiamy się, że nie jesteśmy na 100% gotowe na jego podjęcie. To normalne, że w pierwszych chwilach odczuwamy stres, a nawet lęk o to, czy sobie poradzimy. Zwykle bowiem zależy nam na tym, aby dobrze wypaść, a nasz wewnętrzny krytyk przestrzega i daje znać, że potencjalnie coś może pójść nie tak. Jeśli takie myślenie trwa chwilę i nie pozwolimy mu zawładnąć naszymi działaniami, to świetnie! Gorzej, jeśli takie przeświadczenie o naszej „niedoskonałości” zostaje z nami na dłużej i sprawia, że nie wykorzystujemy szans, jakie pojawiają się przed nami.

Pomyśl, że podejmując nową pracę, przyjmując awans czy aplikując na wyższe stanowisko – masz okazję nauczyć się czegoś nowego, sprawdzić się w nowej roli, wyjść ze swojej strefy komfortu. Jesteś w stanie pójść o krok dalej i poszerzyć swoje kompetencje. Gdybyśmy były w stu procentach przygotowane do wszystkiego, to nie byłoby w tym miejsca na rozwój i naukę. A przecież rozwijamy się, kiedy robimy coś, czego jeszcze nie potrafimy, albo kiedy mamy szansę spróbować czegoś nowego. Jeśli więc pojawia się nowa perspektywa – dostajesz propozycję objęcia wyższego stanowiska lub poprowadzenia złożonego projektu, albo też widzisz ofertę pracy, która wydaje się być spełnieniem Twoich marzeń – koniecznie próbuj. Jeśli zostaniesz wybrana – fantastycznie! Przed Tobą nowe doświadczenie do zdobycia.

A jeśli finalnie nie uda się zdobyć konkretnego stanowiska, zwróć uwagę, że sama próba jest pewną formą rozwoju. Możesz poprosić o informację zwrotną na temat kompetencji, które powinnaś uzupełnić, aby w przyszłości zwiększyć swoje szanse na podobną pracę czy realizację danego zadania. Mężczyźni mają mniej dylematów w tym aspekcie: nie wymagają od siebie spełniania stu procent kryteriów, często aplikują na stanowiska, dla których spełniają około 60% wymogów, wychodząc przy tym z założenia, że nie wszystkie są kluczowe. Co więcej, przyjmują na starcie, że części brakujących umiejętności się nauczą, a niektóre zadania oddelegują.

A skąd w ogóle pojawił się w nas ten perfekcjonizm i wewnętrzne przekonanie, że musimy być idealnie przygotowane do wszystkiego?

Ma to swoje początki w naszym dzieciństwie, kiedy wymagało się od nas doskonałości. Nie wystarczyło, że miałyśmy w szkole zeszyt z notatkami – musiały być w nim jeszcze piękne szlaczki. Przypomnij sobie, czy od Twoich kolegów wymagało się tego samego…? Czy też wystarczyło, że po prostu mieli zeszyt, a jego estetyka nie była brana pod uwagę…?

– Dlaczego piątka, a nie szóstka? Dlaczego czwórka, a nie piątka? A co dostała Kasia? A inni – co dostali?

– Innym też nie poszła klasówka z fizyki… – mówiłaś.

– Ty nie jesteś inni! – słyszałaś nieraz w odpowiedzi.

— Stać cię na więcej! Tylko nie przynieś nam wstydu. Przygotuj się, żeby się nie ośmieszyć…

Mogłaś słyszeć wiele takich bądź podobnych zdań w swoim życiu. Dziś jednak jesteś już dorosła i możesz zdecydować, czy chcesz nadal działać – jak na autopilocie – sterowana mało budującymi głosami z przeszłości, czy też wolisz postanowić, że próbujesz to zmienić i dać sobie przestrzeń i przyzwolenie na bycie wystarczająco dobrą?



Podziel się tym wpisem na facebook: